Pierwszy Flash Mob, czyli Forrest Gump à la russe…

pociąg

Jakiś czas temu zaczęłam opowiadać o swoich przygodach, związanych z podróżowaniem pociągiem… Zaczęło się dawno dawno temu, gdy jako nastolatka z wycieczką naukowo-przyrodniczą wyjechałam na Krym. O przygodach na Krymie

Jednak większość moich podróży kilka lat później było związanych z kursowaniem z rodzinnego Petersburga do Polski – najpierw do Lublina, potem do Poznania i ostatecznie – do Warszawy. Myślę, że na przestrzeni 25 lat, czyli odkąd wyjechałam na studia do Polski, tych kursów odbyłam prawie ze sto. Proste wyliczenie: dwa, a nieraz i trzy razy do roku jeździłam do domu rodzinnego, w jedną i drugą stronę pociągiem, mnożymy przez 20. W ostatnich latach, niestety, pociągi na tej trasie już nie kursują… Najwyraźniej ktoś doszedł do wniosku, że doba w pociągu to za dużo, i większość podróżujących chętnie przesiądzie się na samolot. No cóż, ja na pewno do tej większości nie należę, i gdybym miała wybór, zawsze wybrałabym bardziej tradycyjny sposób lokomocji.

Pierwszy spontaniczny Flash Mob na dworcu kolejowym

Wróćmy jednak do września roku 1994-go. Wówczas to, wraz z kilkoma osobami z mojego liceum, siedzieliśmy w pociągu relacji Petersburg – Berlin. Z tego, co pamiętam, wówczas pociąg zatrzymywał się również w Białymstoku, i to właśnie tam mieliśmy się przesiąść na autobus, który zawiózłby nas do Lublina. W Lublinie czekały na nas studia na Uniwersytecie im. Marii Skłodowskiej-Curie, na tzw. „zerówce”, czyli kursie, przygotowującym obcokrajowców do dalszej nauki na polskiej wyższej uczelni.

A więc grupka nastolatków (mieliśmy po siedemnaście – osiemnaście lat) już zapakowała się do swoich przedziałów. Rodziny, przyjaciele i bliscy zostali już poproszeni o opuszczenie wagonu… Stoją na peronie grupkami. Z przedziału obok, gdzie jadą koleżanki i koledzy, słyszę płacz, okrzyki i rozpaczliwe próby opuszczenia wagonu. Ktoś kogoś uspokaja, chłopcy próbują dowcipkować przez łzy, a ja staram się otworzyć lufcik w oknie, by zamienić jeszcze parę słów ze zgromadzoną na peronie liczną grupą moich bliskich. Niestety, lufcik się nie poddaje – jak za chwilę wyjaśnia nam „prowodnica”, czyli osoba, odpowiedzialna za nasz wagon, zostały już zamknięte na zimę i lepiej, byśmy nie próbowali wyłamywać okien. Pozostaje więc nam porozumiewanie się w języku migowym.

Rzecz jasna, na dworcu zgromadziła się cała moja nieliczna rodzina – rodzice i brat z bratową, a także mnóstwo przyjaciół… Przyjechało też kilku znajomych moich rodziców, by zobaczyć, jak dziecko wyjeżdża na studia zagranicę. Kiedy do ruszenia pociągu zostawały minuty, zauważyłam, że rodzice próbują mi przekazać coś za pomocą przedziwnych gestów, a czego ja za cholerę nie mogę zrozumieć. Najpierw mama zaczęła machać rękami, niczym ptak przed odlotem do ciepłych krajów, następnie dołączył do niej ojciec, potem brat z bratową, a za chwilę i wszyscy znajomi. Machali rękami, a ja kręciłam za szybą głową, że nie rozumiem, o co im chodzi… Ludzie na peronie zaczęli spoglądać na moją ekipę z lekkim przerażeniem. Ja wciąż nic z tego nie rozumiałam, ale najwyraźniej było to coś bardzo ważnego. Próbowałam przedostać się do drzwi wagonu, ale były już zamknięte. Biegiem wróciłam do okna, gdzie moja gromadka, oprócz machania „skrzydłami”, zaczęła też kreślić coś w powietrzu przed twarzą i jednocześnie kręcić głowami. Zgłupiałam… Zauważyłam też, że rodziny moich kolegów i koleżanek, zamiast żegnać swoje pociechy,  poszły w ślady moich bliskich, i przemieszczając się spod okien swoich dzieci pod moje okno, też usilnie wymachiwały rękami i kręciły głową. Myślałam, że śnię! Za chwilę mam na cały rok pożegnać ich wszystkich, a oni najwyraźniej postradali zmysły i na dodatek, choroba rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie. Dalszą część opowieści znajdziecie w książce, czyli tutaj…

 

Jeden komentarz na temat “Pierwszy Flash Mob, czyli Forrest Gump à la russe…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s